tłumaczenia ustne

symultaniczne

Tłumaczenie jednoczesne w kabinie, dostarczane do słuchawek odbiorców w czasie rzeczywistym. Wymaga specjalnych umiejętności i przygotowania na najwyższym poziomie.

Osobiście oferuję tłumaczenia w języku polskim, angielskimfrancuskim, gwarantując pełen profesjonalizm poświadczony latami doświadczenia i akredytacją unijną. Współpracuję z niezawodnymi tłumaczami innych języków oraz firmami technicznymi, które dostarczają sprzęt zgodny z wymogami ISO.

Skontaktuj się ze mną w sprawie darmowej konsultacji lub wyceny. Na zamówienie organizuję obsługę techniczną i sprzęt.

Sprawdza się:

  • na konferencjach krajowych i międzynarodowych,
  • przy dużej publiczności,
  • na wykładach i prezentacjach.

Zalety:

  • prestiż,
  • komfort dla słuchacza,
  • sprawność i dynamika.

Więcej o tłumaczeniu symultanicznym

Tłumaczenie symultaniczne narodziło się po pierwszej wojnie światowej, ale uwagę świata zyskało po drugiej wojnie światowej, gdy zostało wykorzystane do tłumaczenia procesów norymberskich, w których sądzono największych zbrodniarzy wojennych. Początki były trudne – “kabiny”, w których pracowali tłumacze, przypomniały bardziej współczesne biura typu open space – każdy, kto próbował się w takim miejscu skupić wie, jaka jest tam jakość dźwięku… Sąsiad za firanką zdecydowanie przeszkadza.

Dziś takie tłumaczenie wykonuje się w profesjonalnych kabinach, które dobrze izolują dźwięk. Na rynku prywatnym są to najczęściej przenośne “budki”, które instaluje firma techniczna. Istnieją też obiekty konferencyjne z wbudowanymi kabinami, w których zupełnie nie słychać dźwięku z sali. Oprócz kabiny, konieczny jest też odpowiedni sprzęt dla tłumacza – konsole z mikrofonem i słuchawkami, zestawy słuchawkowe dla publiczności oraz nagłośnienie i obsługa techniczna na miejscu, która czuwa nad tym, by wszystko prawidłowo działało.

Tłumaczenie symultaniczne to praca zespołowa – w kabinie potrzeba dwóch tłumaczy. Tłumaczenie symultaniczne wymaga wykorzystania bardzo dużych nakładów umysłowych – słuchania, rozumienia, przekładania, mówienia i monitorowania jednocześnie. Tłumacze zmieniają się co dwadzieścia minut, bo jedna osoba nie byłaby w stanie znieść tak dużego obciążenia i prędzej czy później zaczęłaby robić mniejsze lub większe błędy. Drugi tłumacz w kabinie czuwa też nad dźwiękiem i wspiera partnera – podsuwa trudne terminy albo przynosi herbatkę. 😉

Jestem tłumaczem symultanicznym z wykształcenia. Uczyłam się tej trudnej sztuki dwa lata na kierunkowych studiach magisterskich na UAM. Wszystko zaczyna się od nauki obsługi sprzętu i prostych ćwiczeń na koncentrację… Szybko złapałam bakcyla i nie wyobrażałam sobie innego zawodu. Moje pierwsze zlecenie po studiach dotyczyło przetwarzania odpadów. Po roku poleciałam do Brukseli, by zdać akredytację, czyli egzaminy z tłumaczenia, po zdaniu których można tłumaczyć dla instytucji unijnych. Z kolei na moje pierwsze zlecenie kabinowe z instytucji poleciałam do Strasburga na sesję Parlamentu Europejskiego. A potem jako tłumacz symultaniczny pracowałam przy obsłudze wielu mniejszych i większych wydarzeń w kraju i za granicą. Więcej w zakładce Doświadczenie – zapraszam.